Witam Cię kochanie, nie masz już dosć? Ciągłe wyrzucanie Tobie czegoś co zrobiłaś wieki temu, wyciąganie przy pierwszej lepszej kłótni, po kolejnych rozmowach, gdzie już miał być koniec z tym tematem, gdzie już przewałkowałaś to na milion razy a każde inne słowo tłumaczenia się jest kraktowane jako próba kłamstwa (bo przecież za pierwszym razem użyłaś dokładnie tych a nie innych słów). Tak wiem, masakra. Dzieje się to zawsze wtedy, gdy podczas sprzeczki czy wytknięcia mu jego niedociągniecia, partner nie ma argumentu i wyciąga sprawdzoną kartę- kartę Twojej winy sprzed lat. To tak jakbyś dostała wyrok dożywocia. Ty już zawsze będziesz dla niego tą winną. Dlaczego? Bo nie umie inaczej, bo nie ma nowego argumentu ? Nie, robi tak bo jest toskykiem, którego Ty na czymś przyłapałaś (nawet drobnostka), któremu Ty wytknęłaś chociażby, że nie wyrzucił śmieci. Dla niego to potwarz bo jest przecież taki idealny. Nie może być nigdy za nic winny, dlatego aby odwórcić uwagę od siebie wyciąga swoją tajną broń- Twoje przewinienie sprzed lat, po to abyś Ty się tłumaczyła a nie On. Za które już przeprosiłaś milion razy, odpokutowałaś z nawiązką ale On z tego zrobił wyrok dla Ciebie.
Godzisz się na to. Dlaczego? Bo masz świadomość swojego przewinienia- to raz, a dwa- bo się wstydzisz. Tak. Wstyd to bardzo potężna broń. Ale tylko dla kogoś kto ma kręgosłup moralny. Toksyk nie zna takiego stanu. Według niego On jest idealny. Tym bardziej, że dał Ci szasnę (po Twoim przewinieniu- cokolwiek by to nie było), więc masz być mu wdzięczna do końca życia. Nie obchodzą go powody ani przyczyny tego dlaczego coś się wydarzyło. Nie. Obchodzi go to, że Ty w czymś zawiniłaś i ma Cię teraz w garści. Czuje się wspaniałomyślny, bo Ci WYBACZYŁ. Za taki akt łaski płacisz ogromną cenę. Nierzadko niewspółmierną do winy. Wpaść w taką pułapkę to koszmar. Jednak da sie z tego wyjść. Trzeba bardzo, bardzo dużo pracy nad sobą i dla siebie. Tak, dla siebie też. Ponieważ po Twojej wtopie wszystko już musi być dla niego aby go obłaskawić i zasłużyć na łaski. Załosne ale tak oni działają. Żałosne ale my się na to godzimy. Właśnie z poczucia wstydu. Z czasem zaczniesz otwierać oczy kto w tym związku jest naprawdę żałosny i udaje pana i władcę. I to jest pierwsza kropka. Potem zaczynasz już mieć tak dość sytuacji w której Jesteś, że jest Ci obojętne czy ktoś się o tym dowie czy nie. Po prostu dorastasz do odpowiedzialności sama za siebie. I to jest druga kropka do połączenia. Kolejne przychodzą już lawinowo i same prowadzą Cię do wyjścia. Pamiętaj, że najważniejsze jest to, że za winę jest kara a nie wyrok dożywocia. Trzymam mocno kciuki za wyzbycie sie wstydu. On jest w naszej głowie i jest jak kajdany.
Jak zawsze piszę z perspektywy kobiety ale oczywiście to wszystko działa także w perspektywie mężczyzn. Więc szanujmy się nawzajem. Buziaki dla Was.

